Kontakt

Galeria

Medale Medale

Oddziały sowieckie i bitwa partyzancka w Lesie Pisarskim

Oddziały sowieckie i bitwa partyzancka w Lesie Pisarskim

W miarę przesuwania się frontu wschodniego II wojny światowej w kierunku Niemiec, areną działań wojennych stawały się także tereny Małopolski. Od wiosny 1944 r. obszary te były penetrowane przez sowieckie oddziały rozpoznawcze i grupy bojowe. Wypełniały one zadania, które nakreślały im sztaby Armii Czerwonej – rozpoznawały zaplecze frontu niemieckiego oraz rozwijały na nim akcję bojowo-dywersyjną. Grupy te były podległe bardzo różnym formacjom sowieckim, w tym organom bezpieczeństwa państwowego (NKGB).

Należy podkreślić, że oddziały sowieckie nie były grupami partyzanckimi, które możnaby porównać do polskich formacji AK – nie tworzyły się oddolnie, miały jasno naświetlone przez dowództwo cele (przede wszystkim dezorganizację wrogiego zaplecza frontu oraz rozpoznanie struktur polskiego podziemia niepodległościowego) i funkcjonowały na obcym sobie terytorium. Ich podstawowym zadaniem nie było wyzwolenie Polski, lecz ułatwienie pokonania Niemców przez regularne jednostki Armii Czerwonej. Po wyparciu Niemców oddziały te bardzo często współdziałały z NKWD oraz sowieckim kontrwywiadem wojskowym „Smiersz” w likwidacji polskiego podziemia niepodległościowego, a ich żołnierze brali udział w wyłapywaniu akowców i wywożeniu ich na wschód.

W drugiej połowie sierpnia 1944 r. w bezpośrednim sąsiedztwie Radwanowic w tzw. Lesie Pisarskim znalazły się aż trzy sowieckie oddziały NKGB – ppłk. Nikołaja Kazina „Kalinowskiego” (krypt. „Walka”), mjr. Nikołaja Giefta „Zołotnikowa” i kpt. Iwana Karawajewa „Iwana Iwanowicza” (krypt. „Szturm”), a także współdziałający z nimi oddział komunistycznej Armii Ludowej „im. Ludwika Waryńskiego”, w dużej części także złożony z obywateli sowieckich. Grupy Kazina i Karawajewa powstały pod koniec lipca 1944 r., kiedy to ich dowódcy wraz z obstawą zrzuceni zostali przez sowieckie lotnictwo w rejonie lasów tunelskich (Karawajew) oraz w pobliżu wsi Graby w pow. pińczowskim (Kazin). Oddział Karawajewa działał od pierwszych dni sierpnia w lasach pradelskich, organizował zasadzki na Niemców pod Wolbromiem i Żarnowcem, a także akcje dywersyjne w rejonie Zawiercia, Olkusza i Tunelu. Grupa Kazina była z kolei szczególne aktywna w okolicy lasów chroberskich. Obydwa oddziały współdziałały ściśle ze złożonymi przede wszystkim z oddziałami AL oraz strukturami w pełni dyspozycyjnej wobec władz sowieckich Polskiej Partii Robotniczej. Z 5 na 6 oraz z 7 na 8 sierpnia 1944 r. zrzucona została koło wsi Graby trzecia grupa funkcjonariuszy NKGB, dowodzona przez mjr. Giefta, która funkcjonowała pod kryptonimem „Awangarda”. Wraz z jej przybyciem wszystkie trzy oddziały otrzymały rozkaz połączenia się i wspólnego wymarszu na południe.

Około 16 sierpnia 1944 r. grupy „Walka” i „Awangarda” dotarły do lasów pradelskich, gdzie połączyły się z oddziałem Karawajewa oraz współdziałającym z nim oddziałem AL „im. Ludwik Waryńskiego” dowodzonym przez Tadeusza Gregorczyka „Tadka”. Docelowym miejscem działalności tych oddziałów miały być jednak tereny na południe od Krakowa, dlatego też już 21 sierpnia wyruszono w dalszą drogę. Pierwszy dłuższy postój postanowiono zrobić w Lesie Pisarskim, gdzie partyzanci dotarli w nocy z 21 na 22 sierpnia 1944 r. Zdając sobie sprawę z siły zgrupowania (ok. 150 ludzi), zdecydowano się wbrew podstawowym zasadom bezpieczeństwa dokonać rekwizycji kontyngentu mleka, ziemniaków i kilku cieląt odstawionych dla Niemców do Krzeszowic. Akcje zaopatrzeniowe wykonywano też na własną rękę, rekwirując żywność u miejscowych Polaków. Podczas jednej z nich 22 sierpnia został zatrzymany, a następnie rozstrzelany przez Niemców jeden z partyzantów sowieckich. W odwecie Sowieci złapali 4 Niemców, których następnie zastrzelili. Wypadki te, a także napad na obóz nazistowskiej młodzieżowej organizacji paramilitarnej Hitler-Jugend, zaalarmowały miejscowe garnizony niemieckie, które zdecydowały się przeprowadzić obławę na sowiecko-polskie zgrupowanie.

Już 23 sierpnia 1944 r. Niemcy zdołali zgromadzić wokół lasów między Szklarami a Dębnikiem odpowiednie siły policji, wojska i żandarmerii. Szacuje się, że liczyły one co najmniej 400 dobrze uzbrojonych i wyposażonych ludzi. Tego dnia doszło do pierwszych starć z okrążonymi w lesie partyzantami między Dubiem a Szklarami. Części z nich, skupionej wokół oddziału „Walka” i ppłk. Kazina, udało się przebić na zewnątrz pierścienia okrążenia – w kierunku na Dębnik-Czatkowice. Drugiej grupie uderzającej na Radwanowice i Rudawę nie poszło jednak tak dobrze i musiała ona cofnąć się w głąb Lasu Pisarskiego. Tego dnia Niemcy zamordowali też w Szklarach trzech miejscowych Polaków. Walki Niemców z Sowietami trwały także przez cały kolejny dzień i dopiero wieczorem 24 sierpnia 1944 r. reszcie partyzantów udało się wymknąć z zagrożonego terenu. Według źródeł polskich zginęło ogółem 28 partyzantów sowieckich (w tym dowódca „Awangardy” mjr Gieft oraz dwie radiotelegrafistki) i 4 Polaków z oddziału AL. Z kolei według źródeł niemieckich zabitych miało być 26 Sowietów, a kolejnych 8 zostało wziętych do niewoli. Ciekawostką jest również to, że zarówno źródła sowieckie, jak i niemieckie podają dzień 25 sierpnia jako datę rozbicia sowiecko-polskiego zgrupowania. Straty niemieckie nie są znane – udało się jedynie potwierdzić śmierć 2 niemieckich policjantów biorących udział w operacji (pochowano ich w Krakowie). Wszystkich zabitych partyzantów pochowano po walce w zbiorowej mogile na skraju Lasu Pisarskiego nad Dubiem. Biorące udział w starciu oddziały komunistyczne więcej już na ten teren nie wróciły.

Po II wojnie światowej miejsce spoczynku poległych partyzantów sowieckich oraz żołnierzy AL celowo przekształcono w miejsce pamięci narodowej, stawiając obok żołnierskich mogił pomnik łączący symbolikę białego orła bez korony z sowiecką czerwoną gwiazdą. Na pomniku umieszczono też propagandowy napis: „Przechodniu, powiedz Polsce, że jej praw wezwanie znalazło nas posłusznych aż tu w tym kurhanie”, którego patriotyczny wydźwięk nie miał nic wspólnego z rzeczywistą rolą i działalnością zastrzelonych w starciu z Niemcami funkcjonariuszy NKGB i dyspozycyjnych wobec nich polskich komunistów. Fałszywego przekazu nie zmieniło także dodanie po 1989 r. orłowi korony, zwłaszcza, że kilkaset metrów od tego miejsca w dalszym ciągu pielęgnowany jest głaz z inskrypcją „Bohaterskim bojownikom Armii Radzieckiej, Bohaterskim partyzantom AL” ufundowany przez Gromadzkie Koło PPR w 1947 r. Obok głazu znajduje się też kolejna inskrypcja świadcząca o podtrzymywaniu fałszywego obrazu poległych w Lesie Pisarskim dywersantów także w kolejnych latach PRL. Na ufundowanej przez Koło ZBoWiD ZT-KM HiL we wrześniu 1983 r. tablicy przeczytać można „By inni mogli żyć oni polegli w walce o Ojczyznę. Wieczna cześć ich pamięci”. Niestety nikt nie zadał sobie trudu, żeby zweryfikować, czy ojczyzną, o którą walczyli, była Polska…

dr Dawid Golik (Oddział IPN w Krakowie)

dubie-pomnik

                                                       Pomnik w Dubiu.