Kontakt

Galeria

Medale Medale

3 Drużyna – zarys konspiracji

 

 

 

Zarys działalności konspiracyjnej

na terenie Rudawy i okolic

w okresie II-ej wojny światowej 1939 – 1945

i okupacji sowieckiej w latach 1945 – 1947.

 

 

W 1939 roku kiedy dobiegła końca wojna obronna z najeźdźcą niemieckim, gdy dogorywały walki w obronie Warszawy, Rząd Polski w ostatniej chwili przed przekroczeniem granicy Rzeczpospolitej z Rumunią podjął uchwałę podpisaną przez ówczesnego marszałka Rydza-Śmigłego o kontynuowaniu dalszej walki z okupantem w ukryciu, w konspiracji o szerokim zasięgu.

Początek dała założona już 27 września, w przeddzień kapitulacji Warszawy tajna organizacja wojskowa pod nazwą Służba Zwycięstwu Polski ( ZSP ) jako kontynuacja w konspiracji Wojska Polskiego. Jej statut stwierdzał, że jest to organizacja konspiracyjna, podległa w całości i bez zastrzeżeń każdemu legalnemu rządowi Rzeczpospolitej i Naczelnemu Wodzowi oraz stanowi jedyny ośrodek dyspozycji wojskowej i społeczno politycznej. Ponadto stoi ona ponad partiami i ugrupowaniami społeczno politycznymi ; jednoczy wszystkie warstwy społeczne i ogół obywateli a jej zadanie jest prowadzenie zdecydowanej walki z najeźdźcą wszelkimi środkami do czasu wyzwolenia Polski w jej granicach sprzed wojny.

Dowódcą tej organizacji zastał mianowany gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski, który przyjął pseudonim „Doktor” i „Torwid”.

Ten to fakt właśnie został uwzględniony w treści tablicy pamiątkowej w przedsionku kościoła rudawskiego nawiązującej do 50-tej rocznicy powstania czynu zbrojnego w okupowanym kraju.

Wcześniej w Krakowie, już 7-go września 1939 r. nazajutrz po wkroczeniu wojsk niemieckich przystąpiono do utworzenia lokalnej organizacji konspiracyjnej pod nazwą „Związek Orła Białego”, później przemianowanej na „Organizacja Orła Białego”. Dowódca został mjr Kazimierz Kierzkowski ps. „Jurkowski”. W niedługim czasie po przybyciu do Krakowa gen. Tokarzewskiego formacja ta weszła w skład SZP.

Społeczeństwo choć porażone klęską nie załamało się. Od pierwszych dni okupacji rozpoczęło nową formę walki z ukrycia. Słynne powiedzenie marszałka Józefa Piłsudskiego : „być zwyciężonym ale nie ulec – to jest zwycięstwo”, ponownie stało się aktualne w naszym narodzie. Wprawdzie zostaliśmy pobici, ale nie pokonani.

W innych, całkowicie nowych warunkach prowadziliśmy dalszą walkę.

Organizacje konspiracyjne mnożyły się w Polsce w tempie niezwykłym i dokładnej ich liczby w tym okresie nie da się określić. W połowie listopada 1939 r. Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski powierzył stanowisko dowódcy polskiej armii podziemnej w kraju płk. Stefanowi Roweckiemu. Zmieniono również nazwę organizacji na Związek Walki Zbrojnej ( ZWZ ).

A jak tworzyła się armia podziemna w Rudawie i okolicy ?

Niemal równocześnie z utworzeniem ZWZ w Krakowie, w naszej okolicy tj. w samej Rudawie i w sąsiednich wioskach przystąpiono do organizowania podziemnej armii, która podjęła walkę na tym terenie.

Jednym z pierwszych był tutaj zawodowy oficer zamieszkały w Brzezince kpt. Feliks Cebula ps. „Szczęsny”. W końcu 1939 r. początkowo wyłącznie z byłych wojskowych zaczął organizować szeregi ZWZ. Jego prawą ręką był wówczas ppor. Kazimierz Wierzbicki a w Rudawie st. sierżant, później ppor. Henryk Tatara ps. „Kostur”. Tenże na terenie Rudawy zorganizował szkieletowy pluton ( 18 osób ), którego został dowódcą. Zorganizowany pluton składał się przeważnie z byłych wojskowych. W późniejszym czasie do ZWZ zaczęto przyjmować także choć nieliczne osoby nie wojskowe do służb pomocniczych i łączności. Najbardziej aktywni w tym plutonie byli bracia Wiśniewscy.

Piotr Wiśniewski, Kazimierz Wiśniewski i najmłodszy Antoni. Szczególnie wyróżniał się Kazimierz Wiśniewski. Jako wybitnie utalentowany specjalista w zakresie broni i materiałów wybuchowych wielokrotnie dorabiał brakujące części oraz produkował specjalne pociski, miny i granaty.

Niemal w tym samym czasie co ZWZ drugą organizacją konspiracyjną w naszej okolicy była Narodowa Organizacja Wojskowa, organ Stronnictwa Narodowego, które organizowało na terenie Krakowa i okolicy swoje komórki wojskowe. Zrzeszały one w swoich szeregach nie tyko byłych wojskowych ale i młodzież. W Rudawie i jej najbliższej okolicy jednym z pierwszych organizatorów z ramienia Stronnictwa Narodowego był Jan Kowalik z Niegoszowic ps. „Leśniewski”, wówczas student Uniwersytetu Jagiellońskiego. Już od listopada 1939 r. tworzył zręby wojskowo politycznej komórki Stronnictwa Narodowego. W zasięgu jego działania by również Zabierzów i Krzeszowice.

Szczególnie aktywny od roku 1940-go na terenie Rudawy i okolicy był Władysław Gędłek z Radwanowic, również student U.J. , który został komendantem organizacyjnym N.O.W. Odpowiedzialnym za całość prac konspiracyjnych w naszym terenie.

Dowódcą wojskowym był por. Stefan Baster z Nielepic ps. „Znicz”, mieszkający wówczas w Rudawie. Zasłużonym członkiem tej organizacji był ppor. Andrzej Spyra, który prowadził szkolenia wojskowe u siebie w Rudawie a także plutonu w Zabierzowie.

14-go lutego 1942 r. , zgodnie z rozkazem Naczelnego Wodza generała Władysława Sikorskiego i komendanta armii podziemnej na kraj generała Sosnkowskiego została powołana Armia Krajowa, jako główny Organ Polski Walczącej. Jej zadaniem było skupienie w jednym ręku, pod jednym dowództwem wszystkich organizacji zbrojnych w kraju. W jej skład weszła również NOW.

W naszej okolicy scalenie następowało dość powoli a zakończone zostało po tragedii w Radwanowicach.

Do tajnych organizacji bojowych wstępowali ludzie najbardziej ofiarni, pragnący czynnie walczyć z okupantem. Za swój honor uważali dalszą walkę o wolną Ojczyznę. Nie pogodzeni z klęską wrześniową. Szczególnie byli żołnierze czuli się zobowiązani swą przysięgą żołnierską. Dla ludzi wstępujących w szeregi Armii Krajowej trudy, cierpienia i krew towarzyszące w walce były przesłonięte świadomością zagrożenia bytu Narodu i wysokim poczuciem godności Polaka. „Bug i Ojczyzna”, naczelne hasło tych żołnierzy było konsekwentnie realizowane w walce zgodnie z ich patriotycznym wychowaniem i postawą życiową. I takich synów tej ziemi, Rudawy i okolic nie zabrakło w potrzebie!

Z nimi byli również księża jak ks. Kania, ks. Lelito czy ks. Miranow a szczególnie kapelan ks. Wcisło.

Najbardziej była liczna organizacja NOW we wsi Radwanowice, gdzie mieszkał jej dowódca organizacyjny Władysław Gędłek ps. „Radwan”.

Tam właśnie 21-go lipca 1943 r. rozegrała się ogromna tragedia.

Wskutek zdrady okupanci zamordowali w bestialski sposób 30-tu mieszkańców. Szczęśliwie wówczas śmierci uniknęli żołnierze konspiracji : Władysław Gędłek i Kazimierz Korzycki z Radwanowic, Jan Kowalik i Józef Marona z Niegoszowic oraz Józef Kłeczek z Pisar. Za nieobecnych zostali aresztowani członkowie ich rodzin.

Pacyfikacja Radwanowic według założeń okupanta miała nie tylko przykładnie ukarać winnych ale porazić strachem pozostałych, sparaliżować wszelką walkę mieszkańców okolicznych wsi z Niemcami.

W tym samym czasie zostali również aresztowani i zesłani do obozów koncentracyjnych niektórzy Rudawianie : Andrzej Spyra, Stanisław Podobiński, Bronisław Gędłek, Marian Gleń oraz wspomniany już Stefan Baster. Należy również wspomnieć, że już w latach wcześniejszych spośród mieszkańców Rudawy zostali aresztowani przez Gestapo i wywiezieni do obozów koncentracyjnych : Maleszczyk Franciszek, Wójcik Szczepan, Gędłek Józef, Marek Wojciech i Wąchal Franciszek.

Zarówno uprzednie aresztowania jak i tragedia w Radwanowic nie wywołały ostatecznie spodziewanych efektów. Wprawdzie strach był obecny, wielu z nie zagrożonych wycofało się z szeregów Armii Krajowej, ale pozostali nie przerwali swojej działalności. Ze zdwojoną energią, z chęcią odwetu za zamordowanych i aresztowanych przystąpili do dalszej walki z niemieckim najeźdźcą.

W szeregach pozostali okrzepli, zdyscyplinowani, gotowi na wszystko, dojrzali żołnierze. Świadomi swego wyboru życiowego, nie młodzieńczej przygody, której wrażenia będzie można później wspominać. Była to walka na śmierć i życie, ryzyko nie tylko dla nich samych ale i dla rodzin.

Trudno byłoby w tym miejscu nie wymienić ludzi, którzy w tych warunkach odegrali szczególną rolę.

Do nich bez wątpienia należy Józef Kłeczek ps. „Polimer” – „Skiba” z Pisar. Spalony na swoim terenie i zagrożony po pacyfikacji w Radwanowicach, figurował na liście poszukiwanych, mimo konieczności ukrywania się ponownie przystąpił do organizowania w naszej okolicy zdziesiątkowanych szeregów armii podziemnej. Ciągle zmieniając swój wygląd i nazwisko, krążył od wioski do wioski, przyjmując przysięgę od nowych członków organizacji. Swoją postawą i poświęceniem budził nadzieję i wolę walki. Był przykładem wyjątkowego hartu ducha i dzielności, podtrzymując psychicznie innych.

Jak dalece był zaangażowany w pracę konspiracyjną świadczy pełniona wtedy przez niego funkcja oficera do spraw specjalnych i II-go adiutanta komendanta AK Obwodu Krzeszowice majora Józefa Ryłko ps. „Ankwicz” – „Żubr”. Był także czynnym członkiem oddziałów dywersyjnych na terenie Obwodu AK Krzeszowice.

Naturalną rzeczą po pacyfikacji Radwanowickiej była reorganizacja szeregów AK w Rudawie i jej najbliższej okolicy. Awansowani zostali nowi ludzie na dowódców drużyn i plutonów. W skład plutonu z Rudawy pod nowym dowódcą drużyny Stanisławem Maroną ps. „Wilk” – „Basza” wchodzili żołnierze także z okolicznych wsi, Pisar, Niegoszowic, Sowiarki, Brzezinki i Łączek.

Wiosną 1943 r. a więc jeszcze przed zbrodnią Radwanowic rozpoczął swoją działalność oddział dywersyjny Obwodu Krzeszowice pod dowództwem Karola Ślusarczyka ps. „Tatar” – „Aleksander”.

Nabór ochotników z terenu Rudawy i najbliższej okolicy przeprowadzali właśnie Józef Kłeczek i Stanisław Marona. Chętnych było wielu, którzy czynnie z bronią w ręku pragnęli walczyć z okupantem.

Późną jesienią 1944 r. w Rudawie został zorganizowany lokalny oddział dywersyjny pod dowództwem Stanisława Marony ps. „Wilk”. Oddział ten wchodząc w skład oddziału obwodu pod dowództwem „Tatara” wykonywał samodzielne akcje bojowe a nawet wyroki.

Rola żołnierzy „w pierwszym szeregu”, którzy z bronią w ręku walczyli twarzą w twarz z wrogiem była bardzo istotna ale nie nie mniej cenni i ważni byli Ci, którzy tworzyli zaplecze dla tych oddziałów bojowych. Jasnym jest że żaden oddział leśny nie zdołałby się utrzymać w terenie bez poparcia mieszkańców i ich współudziału. Wywiad i łączność nie mogłyby działać bez tego oparcia.

Na terenie Rudawy szefem kontrwywiadu był Stanisław Kramarz ps. „Piątka”, który zbierał wszelkie informacje istotne dla dowództwa i nie tylko lokalnego ale i dla obwodu a także okręgu w Krakowie. Trud tych żołnierzy, cichy i w największym ukryciu był równie wielki i znaczący. Ich działalność pełna wyrzeczeń i ryzyka wspomagała celność akcji bojowych i decydowała w wielu wypadkach o ich względnym bezpieczeństwie. Budziła nadzieję. Wiadomości powtarzane z ust do ust o akcjach zbrojnych Armii Krajowej, kolportowana i chętnie czytana prasa podziemna, podtrzymywała ducha oporu w większości nasze społeczeństwa, u innych czasem i gotowych do zdrady w imię ciasno pojętych własnych interesów budziła obawy przed karą.

W tym miejscu należy także zaznaczyć istnienie sekcji kobiecej AK i jej zasługi. To właśnie kobiety pełniły funkcje sanitariuszek, łączniczek a także prowadziły tak potrzebny wywiad. Spełniały swój żołnierski obowiązek na równi z mężczyznami, ponosząc tę samą odpowiedzialność i ryzyko. Nie można zapomnieć także roli naszych matek, które wychowały nas żołnierzy i o żonach, które w większości wiedziały lub przeczuwały co robią ich synowie bądź mężowie. Nigdy ich nie wstrzymywały a często swoją postawą i usługami wspomagały.

Wobec tak aktywnej postawy większości tutejszych mieszkańców ryzyko było duże. Poza tym w najbliższej okolicy a mianowicie w podziemnej grocie w lesie nad Sowiarką znajdował się główny magazyn broni oddziału dywersyjnego „Tatara” potem „Wilka”.

Odpowiedzialnym za składowaną tam broń był dowódca Stanisław Marona ps. „Wilk” wraz ze swoimi żołnierzami. Po zajęciu Polski przez Związek Sowiecki w lutym 1945 r. Armia Krajowa została rozwiązana.

Jej członkowie w większości ujawnili się przed komisjami likwidacyjnymi. Zgodnie jednak z tajnym rozkazem komendanta AK miały pozostać dalej w konspiracji niektóre oddziały, ściśle zakonspirowane, zachowując broń.

Większość społeczeństwa a szczególnie żołnierze AK byli świadomi nowej okupacji, że narzucony nam przez Sowietów ustrój komunistyczny to nie ta Polska o którą z takim trudem walczyli. Wiedzieli że walka o Polskę istotnie wolną nie jest zakończona, trzeba ją będzie dalej prowadzić. Na terenie Rudawy i jej okolic pozostali w podziemiu żołnierze wraz z dowódcą „Wilkiem”, którzy nie zgłosili się do ujawnienia. Broń złożona w magazynie nad Sowiarką pozostała również. Miał to być kadrowy oddział do dalszej walki o niepodległą Ojczyznę.

Kontynuowana była praca konspiracyjna, szkoleniowa, propagandowa i dywersyjna aż do marca 1947 r. Wtedy dopiero na rozkaz komendy WiN-u nastąpiło ostateczne ujawnienie członków oddziału i złożenie oficjalne broni. 

W składzie;

Dowódca – „Basza” „Wilk” – Marona Stanisława

Zastępca dowódcy – „Hobol” – Wierzbicki Zygmunt

 „Jastrząb” – Adamik Jan

„Lew” – Bigaj Władysław

„Cedr” – Stawowski Józef

„Granit” – „Wilczur” –  Wierzbicki Stanisław

„Szczygieł” – Korbiel Władysław

„Duch” – Sękara Jan

„Kamień” – Puchała Andrzej

„Bat” – Puchała Feliks

„Karp” – Jaroń Julian

 Łącznik między drużyną a dowództwem – „Granit 2” – Pieklus Jan

Wyjście z lasu tej grupy ze względów propagandowych zostało sfilmowane jako prezentacja grupy dywersyjnej , wychodzącej z konspiracji.

Polska Kronika Filmowa 16/47 .

 You Tube P- KF 1947 16 – 3:38 „Powrót do życia”,

 https://youtu.be/BJh7N1JOEEI?t=3m38s

Ówcześnie nagłośnione i utrwalone w ten sposób zdarzenie było w 1991 r. ponownie prezentowane w telewizji pod tym samym hasłem w przeglądzie historycznych dokumentalnych kroniki filmowej.

Zdjęcia z ujawnienia Oddziału w marcu 1947r.

Ujawnienie 1

 

 Ujawnienie 2

 

Ujawnienie 3

 

Ujawnienie 4

 

Przy tej okazji wypada jednak zaznaczyć, że nie wszystka broń została wtedy zdana. Jej część, szczególnie broń krótka pozostała. Przechowana wraz z bronią 1 plutonu, 2 kompanii, 1 batalionu, 12p.p. A.K. do końca życia przez Kazimierza Wiśniewskiego ps. „Jawor” oraz członka oddziału dywersyjnego, wywiadu AK Antoniego Wiśniowskiego ps. „Sokół” – „Szerszeń”, jeden z najodważniejszych żołnierzy dywersji na tym terenie, zawsze gotów na wszelkie trudy, walczył z pełnym poświęceniem dla sprawy i konsekwentnie, będąc przykładem dla kolegów, wśród których cieszył się ogromnym autorytetem. Nie godząc się z nową rzeczywistością i nie mogąc jej zaakceptować pozostał wierny swej przysiędze żołnierza Armii Krajowej. Zmarł nagle w 1990 r. , nie zdążywszy przekazać przechowywanej broni. Odkryta przypadkowo przez Rodzinę już po Jego śmierci, została przekazana do Muzeum Wojska Polskiego.

W tym momencie trzeba podkreślić z całą odpowiedzialnością, że w Rudawie jak i jej okolicy, niezależnie od pierwszej przynależności organizacyjnej wszyscy żołnierze Armii Krajowej a było ich tutaj wielu, dobrze spełnili swój żołnierski obowiązek. Zaznaczyli chlubną swoją obecność w najnowszych dziejach ziemi Rudawskiej , wielu z nich płacąc najwyższą cenę krwi i życia za wybór drogi życiowej, która dla nich okazała się w przyszłości wcale nie prowadzącą do uznania ich zasług. Nie mierzyli jej zapłatą jedynie poczuciem spełnienia obowiązku, do którego czuli się moralnie zobowiązani, „bo tak było trzeba”, wysiłek i poświęcenie, podstawa i wola żołnierzy tej Armii, której mimo bezprzykładnej ofiarności i działalności odmawiano tak długo uznania. Tych żołnierzy, którzy z tej ziemi wyrośli i jej poświęcili swe najlepsze lata i siły. Zarówno tych obecnych jeszcze dzisiaj wśród nas jak i tych nieobecnych, którzy zakończyli swą służbę wcześniej, powołani na wieczną wartę.

 

Marona Stanisław

 

Dodaj komentarz